wernisaż: 25.10 (czwartek), godz. 19.00, czas trwania: 25.10 – 11.11.2018

Rzymianie czasów upadku – całe dziesiątki pokoleń. Napuchnięte wielkie, wieczne miasto, które pękało po kawałku blisko 300 lat. Nie powinna zatem dziwić ich postawa, przesycona zmysłowością tragedii. Była to zmysłowość pełna poczucia jednostajności i ostateczności zarazem. Nic tak pewnego, że mury nasze będą dalej stać, jak i to, że napierają na nie każdego dnia i każdego dnia się kruszą. W takiej „patowej sytuacji”, która dezorientuje wewnętrznie, rodzi się specyficzna forma niepokoju. W podobnej sytuacji jesteśmy dzisiaj.  Z tym, że mury nasze są o niebo wyższe, a poczucie schyłku tym jednocześnie coraz większe i coraz mniejsze. 

Cywilizacja  jest wszystkim co mamy. Wszystkim, więc znikąd pomocy, donikąd ucieczki. Boimy się zatem ją stracić, przy równoległej świadomości okrucieństw i zagrożeń jakie ze sobą niesie. Strach ten jest jednak podszyty pragnieniem upadku. Jest jeszcze lęk przed gruzami po upadku, a wiemy, że upadek i tak nastąpi. Albowiem ruiny przykryją wszystko, zasłonią perspektywy i utoniemy w szorstkim popiele. Skazani będziemy na chaos, który siedzi pod skórą naszej spokojnej, poukładanej rzeczywistości, nieustannie zmieniających się wykresów, coraz to równiejszych planów, oślepiających kolorów, przyszarzanych polucją kominów – smogiem, przywołującym nowotwory – dżumę naszych czasów.

Technologia jest nową kulturą, wyparcie standardem, świadomość chorobą. To przekleństwo z którym nie uda mi się wygrać, bo musielibyśmy wygrać z nim wszyscy..

Piotr Wesołowski