wernisaż: 21.07 (czwartek), godz. 19.00, czas trwania: 21.07 – 2.08.2016

Myśl, wszechobecna i wszechotaczająca, jest prawie nieustannie w nas i w ludziach, których mijamy codziennie na ulicy. Choć niewypowiedziana można ją odczytać z czyjejś twarzy. To ona jest najsilniejszym budowniczym otaczającej nas rzeczywistości. Myśli o świecie, jego wartościach, dążeniach i samych myślach są również odzwierciedlone w złudnie baśniowych obrazach Skaina May’a. Myśli przenikliwe domagające się zdemaskowania, interpretacji, a przede wszystkim nakręcenia koła myśli w Was – odbiorcach.


Krzysztoff Skain May

Syn warszawskiego bikiniarza, przez wiele lat nie chciał wiedzieć o tym fakcie, ale krew i geny jednak dały znać o sobie. Malarz, grafik, polski poeta ska, tekściarz, scenograf, inscenizator, performer, muzyk, publicysta, artysta „użytkowy”, MC, członek kolektywu TerenNowy (Kolektyw TERENNOWY w maju płytę wydaje i świętuje ten fakt 19 maja w WYPIEKACH KULTURY przy ul. Szwedzkiej) – artysta totalny, konsekwentnie offowy. Wolałby odnaleźć się w innych czasach i dlatego antydatuje swoje prace. W latach 80. i 90. cofał się o 1000 lat. Dziś chciałby żyć w 214 roku naszej ery. Lata 70-te były czasem nauki i poszukiwań czyli czasem przymusu dokształcania. Stan wojenny był czasem odzyskiwania swobody osobistej, narodzin punkowej kultury. W latach 80. wchłonęła go rewolucja muzyczna, czyli tzw. alternatywa. Już w 1979 roku pisze teksty dla grupy TNT. Potem kolaboruje z muzykami z Katarynek XX wieku, White Intelectualiste, Kosmetykami Mrs. Pinki, Wańka Wstańką & The Ludojades, 1984, Balcan Electrique, Zaczarowanym Ołówkiem, Dziećmi w Szoku.

Często był w tej współpracy wręcz członkiem zespołu, budował scenografie koncertów, realizował performance i happeningi w trakcie grania, podczas których palił, darł lub inaczej niszczył dekoracje, malował na żywo. Budował scenografie dużych imprez rockowych jak Jesień Mokotowska, Poza Kontrolą, Rock Front, pierwsze Zadymy. No i oczywiście Jarociny. W Jarocinie występował jako malarz, muzyk, scenograf, ilustrował jarocińskie publikacje.Póżniej sam też występował gdy awangardę trenował. W latach 1987-1989 robił scenografie do programu muzycznego Telewizji Polskiej „Non Stop Kolor”. Projektuje okładki płyt, kaset, plakaty, ilustruje książki, programy i inne wydawnictwa. Ilustrował i redagował graficznie kultowe, choć „środowiskowe” czasopisma „Non Stop”, „Mać Pariadka”, „Mała Ulicznica”, „Ulica Wszystkich Świętych”, „Czarny Krzyż”, „A-Tak”, „Alter”, „Alter Ego”, „Leń”, „Rozbrat”, „B 1”, ale także „Mój Świat”, „Na Przełaj”, „Sztandar Młodych”, „Przegląd”, przez 10 lat „Kalendarz Szalonego Małolata” (1983-2002). Bardzo chętnie współpracuje z teatrami. W 1986 r. zrobił swój pierwszy plakat teatralny do sztuki „Która godzina?” Z. Wojciechowskiego w Teatrze Dramatycznym w Warszawie, jest również autorem licznych scenografii.

Krzysztof Skain May ma też swoje komercyjne oblicze. Dla amerykańskiej spółki „Kids Play” zaaranżował, zaprojektował, wybudował i okrasił malowidłami centra zabaw dla dzieci w Warszawie i Gdańsku. Wykonuje na zamówienie malarstwo ścienne, aranże wnętrz, obrazy, grafiki, loga itd. W ten sposób nie tylko zarabia na życie, ale i upiększa nasz świat przez dekoracje ośrodków relaksu i rozrywki, klubów, restauracji, sklepów, przedszkoli, basenów, wnętrz mieszkalnych, mieszkań prywatnych. W pracowni ceramicznej AMFORA ma pracownię więc ceramika artystyczna nie jest mu już dzisiaj obca. Cały czas maluje obrazy na płótnie i na papierze. Lubi wystawiać w Polsce i na świecie.
Jego „czarne malarstwo”, które już nie jest takie czarne, było reakcją na społeczne i polityczne zło rzeczywistości. Kontynuował je z przekonaniem do czasu, aż zorientował się, że w pewien sposób wzmacnia „czarną magię” świata polityki. Od tego przełomu przemianował się z Kaina na Skaina, zaczął malować bardziej kolorowo i pogodnie, zmienił tematykę swoich prac, a nawet słuchaną muzykę – na ska i reggae, a przede wszystkim opowiedział się po stronie „białej magii”. Ale jednak pozostaje tym samym offowcem, anarchizującym punkiem i rude boyem, jakże blisko od ojca bikiniarza…